Listy

[List] O odzyskiwaniu głosu

2026-03-1927 sierpnia, 2026No Comments

Bardzo dobrze pamiętam moment, w którym „straciłam głos”.

To było w podstawówce, tuż przed Pierwszą Komunią.

Pani od muzyki robiła przesłuchania do chórku, który miał śpiewać podczas mszy świętej. Byłyśmy tym z koleżankami bardzo przejęte.

Każde dziecko miało zaśpiewać fragment psalmu: „Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego”.

Nie zdążyłam nawet dokończyć, kiedy pani powiedziała:

„Ty nie. Następna osoba”. 

Od tamtej pory nie chciałam już nigdy niczego śpiewać, żyjąc w przeświadczeniu, że się do tego kompletnie nie nadaję, że fałszuję i że wydawanie z siebie jakichkolwiek melodyjnych dźwięków to porażka.

Wstydziłam się występować publicznie i jak ognia unikałam zabierania głosu na forum, bo okropnie mnie to stresowało.

Dopiero kilka lat temu – poszukując źródeł swoich blokad – dotarłam do tego wspomnienia i odkryłam, że to jedno zdanie: „Ty nie. Następna osoba”, ciągle odbija się we mnie echem.

Najpierw zrobiło mi się strasznie smutno, że z powodu tej oceny na niemal 30 lat zamknęłam się w sobie, a potem wkurzyłam się na tę durną babę, która „uczyła” nas muzyki.

W akcie buntu pomyślałam sobie, że ok, może faktycznie nie umiem śpiewać, może faktycznie fałuszję i może faktycznie kompletnie się do tego nie nadaję, ale to jeszcze nie jest powód, że mam tego NIE ROBIĆ WCALE.

I zamówiłam sobie mikrofon do karaoke.

ZŁOTY.

Postanowiłam, że tak, a właśnie, że będę fałszować, będę śpiewać najgorzej jak potrafię i będę to robić GŁOŚNO.

Okazało się, że mój przepiękny (i równie badziewny) złoty mikrofon ma funkcję „echo” – a śpiewanie z nią brzmiało jak rodem z kościelnej procesji.

Ku swojej uciesze – że historia zatoczyła koło i oto mogę symbolicznie i samozwańczo wrócić do „chórku” – śpiewałam tak długo i tak często, aż odzyskałam dziecięcą radość i głębokie przekonanie, że wcale nie muszę „umieć śpiewać”, żeby to robić.

Piszę o tym, bo temat blokad wyniesionych ze szkoły wraca do mnie regularnie podczas warsztatów lub prywatnych rozmów o twórczości.

Zajmuję się przede wszystkim sztuką wizualną, więc najczęściej są to wycieczki w czasie na lekcje plastyki.

Uczestniczki (bo najczęściej pracuję z kobietami) wielokrotnie opowiadały mi historie, które brzmią mniej więcej tak:

„Nigdy nie miałam jakiegoś talentu plastycznego, ale lubiłam malować, rysować. W szkole był konkurs. Siedziałam nad moją pracą przez wiele godzin, bardzo się postarałam, a kiedy chciałam ją zgłosić, pani mi powiedziała, że to się kompletnie nie nadaje i nie przyjęła obrazka. Potem już nigdy nie wzięłam do ręki kredek, farb i bardzo nie chciałam chodzić na lekcje plastyki, bo bałam się, że ktoś mnie wyśmieje”.

Być może też jesteś taką kobietą?

Jeżeli tak, proszę, podziel się ze mną swoją opowieścią.

Zbieram te historie, bo chcę lepiej zrozumieć, jak rodzą się twórcze blokady i co naprawdę pomaga je oswajać.

Są dla mnie ważną wskazówką przy tworzeniu warsztatów, ćwiczeń i treści, które mają wspierać dorosłych w odzyskiwaniu swobody tworzenia i zaufania do siebie.

Trzymaj się ciepło
i dbaj o siebie,
Justyna Sekuła

Ciekawe? Zostaw komentarz :)