Listy

[List] O tworzeniu siebie na nowo

2026-05-0127 sierpnia, 2026No Comments

Mam taką obserwację:

Kiedy jesteś osobą wrażliwą, refleksyjną i mocno przeżywasz swoje życiowe wybory, ważne zmiany mogą kosztować Cię o wiele więcej niż kogoś, kto działa bardziej zadaniowo.

Decyzje nie zapadają wtedy jedynie na poziomie racjonalnego umysłu.

Zanim tam dotrą, dotykają tego, co czujesz w ciele, przechodzą przez pytania o głębszy sens i gubią się w natłoku myśli.

Zanim coś realnie zrobisz, często musisz najpierw zrozumieć, co jeszcze jest Twoje, a co już dawno przestało do Ciebie pasować.

Może Ci się wtedy wydawać, że „siedzisz i nic nie robisz”. 

Albo tak komentuje Cię Twoje otoczenie, bo nie widzi „konkretnego efektu”.

Tymczasem w środku dużo się dzieje:

Możesz żegnać się ze starą wersją siebie, mierzyć się z ogromną niepewnością, oswajać lęk przed nieznanym, zbierać się na odwagę i dojrzewać do wykonania kolejnego kroku.

Ciężar „niedoszacowanych kosztów zmiany” poczułam, kiedy projektowałam tę stronę internetową.

Początkowo (dla mnie samej) wyglądało to jak kolejna rzecz do zrobienia: odpalić WordPressa, napisać teksty, poukładać menu, dobrać grafiki, dopracować szczegóły.

Raz, dwa i gotowe.

Przecież miałam wszystko przemyślane.

Ale im dłużej nad nią pracowałam, tym wyraźniej widziałam, że tworzę nie tylko nowe miejsce w sieci.

Przez pół roku (!) czułam się, jakbym rodziła kolejną wersję siebie. Wielokrotnie w tym procesie utykałam, albo miałam poczucie, że się cofam.

To było okropnie męczące.

Zdałam sobie wtedy sprawę, że nowej tożsamości nie da się szybko „wyklikać” i „opublikować”. 

Że nowa tożsamość kształtuje się bardzo powoli – często w dużym dyskomforcie i frustracji.

I że ten proces ma swoją mądrość, którą warto uszanować, zamiast przemocowo wmawiać sobie, że „to powinno być szybciej”.

Nie, nie powinno.

Kiedy zmiana dotyka nie tylko tego, co robisz, ale też tego, kim się stajesz, musi powoli osadzić się w ciele.

Układ nerwowy nie przestawia się natychmiast na „nową wersję siebie”.

Potrzebuje (najczęściej sporo!) czasu, żeby tę nową wersję siebie oswoić i uznać, że zmiana, która nadchodzi, jest bezpieczna.

Dopiero wtedy ważna decyzja przestaje być ruchem wykonanym „bo trzeba”, a zaczyna płynąć z miejsca, które naprawdę jest na to gotowe.

Być może też tworzysz siebie na nowo?

Jeżeli tak, życzę Ci dużo cierpliwości do tego procesu.

Żebyś dała sobie czas. Zrobiła przestrzeń na oswajanie nowej wersji siebie – zanim jeszcze będziesz umiała przedstawić ją światu.

Życzę Ci też zaufania do wypuszczania z rąk tego, co kiedyś było dla Ciebie bardzo ważne, ale dziś nie ma już w tym życia.

Bo kiedy w sercu robi się więcej miejsca, dzieją się rzeczy piękne; takie, których nijak nie dałoby się zaplanować.

Trzymaj się ciepło
i dbaj o siebie,
Justyna Sekuła

Ciekawe? Zostaw komentarz :)